Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
ZAMKNIJ X

Konopielka - streszczenie - strona 2

za wcześnie. Kazik, narrator, biegnie za żoną do gumna. Krowa Raba sama urodziła małego cielaka. Handzia zaniosła cielaka do izby, żeby się ogrzał. Tam stary ojciec schował go pod pierzynę, na łóżko, koło śpiących dzieci.

Tymczasem żona wydoiła Rabę, i kazała zawołać Szymona Kuśtyka, sąsiada, który znał się na zwierzętach. Mężczyznę przeraziło to, że klacz lizała młode cielę jak matka. Opowiedział przy tym historię pewnego chłopa, który zamarzł, kiedy „klaczka zrodziła czarnego barana” u niego w zagrodzie. Zebrani zaczęli się zastanawiać, co może oznaczać dziwne zachowanie kobyły Kaziuka. Po chwili Szymon mówi w jaki sposób można odczynić zarówno klacz, jak i krowę z cielęciem. Po wyprowadzeniu zwierząt tyłem z gumna i wprowadzeniu z powrotem przodem, wszystko wróciło do normy, a Kuśtyk wrócił do swojej zagrody.

Wtedy obudziło się najmłodsze dziecko Kaziuka i Handzi. Kobieta wzięła się za przygotowywanie dzieciom i chłopom śniadania. Na koniec karmi najmłodsze dziecko piersią. Po skończeniu karmienia Handzia idzie po jajka świeżo zniesione przez kurę, a Kaziuk po napojeniu cielaka – obejrzeć gospodarstwo. Nie mogąc znaleźć kury, Handzia zachodzi na podwórze bratowej – tam rozmawia z nią chwilę. Dwie kobiety kłócą się o jajko zniesione przez kurę.

Niestety jajka nie mogą znaleźć, nawet wtedy, gdy znajdują już kurę. Przez przypadek Handzia rozgniata jajko stopą w czasie poszukiwań. Kaziuk wrzeszczy na nią za to, jajko zostaje do końca zjedzone przez starego ojca, któremu również dostaje się od syna. Przeciw młodemu gospodarzowi wydaje się być całe gospodarstwo – nawet krowa nie daje mu spokoju, tylko ryczy tak głośno, że słychać na całą wieś.

Handzia podaje ciepłe śniadanie, kiedy do chaty zbliża się dziad-żebrak. Bartoszewicz każe podać mu zacierkę. Przychodzi sąsiad Dunaj,